Statystyki Zimowej Watry Wędrowniczej 2018:

451
Uczestników 15. ZWW
145
Rozstawionych namiotów
-8°C
Temperatura w nocy

W telegraficznym skrócie - podsumowanie:

Weekend pełen przygód

Spędziliśmy aktywnie zimowy weekend, wędrując w bajkowo ośnieżonych górach

Odwiedziliśmy turystyczne ostoje

Zawitaliśmy po drodze do 2-óch górskich schronisk, gdzie nabieraliśmy sił do dalszej wędrówki

Poznaliśmy nowe miejsca

Zdobyliśmy dwa, owite zewsząd bielą, szczyty: Klimczok oraz Błatnią

Nocleg jak z marzeń

Spaliśmy pod przytarganym na własnych plecach namiotem, rozbitym tuż przy górskim potoku

Jubileuszowa edycja imprezy

Zimowa Watra Wędrownicza zapłonęła swym ogniem po raz 15-ty, a reprezentacja 1. HDW wzięła w niej udział po raz 3.

Odświeżyliśmy znajomości

Na szlaku oraz w obozowisku spotkaliśmy wielu znajomych wędrowców z całej Polski

Odbyliśmy górską wędrówkę

Przeszliśmy 33 km w górskich okolicach, pokonując w sumie prawie tysiąc metrów przewyższeń
Kontur stosu ogniskowego Zimowej Watry Wędrowniczej

Trudne przygotowania

Przeciwności losu i cenne znajomości

Na początku tego roku udział ekipy z 1. HDWZimowej Watrze Wędrowniczej nie zapowiadał się dobrze. W odpowiedzi na moje wiadomości wysłane do deklarujących się wstępnie jako chętni dostawałem jedynie opisy różnych niefortunnych zdarzeń (sesja, złamane kończyny i te klimaty), które uniemożliwiały im udział… Na szczęście ta wyjątkowa impreza o niepowtarzalnej atmosferze sprzyja poznawaniu nowych osób, więc odszukałem namiary na poznanych wcześniej, zaprawionych w mroźnych wędrówkach Watrowiczów.

Chcesz wiedzieć, jakie przygody przeżyliśmy na górskich szlakach rok wcześniej?
Przeczytaj relację 1. HDW z 14. Zimowej Watry Wędrowniczej 2017 r.

Gliwicka ekipa

Turysta wskazujący na zaśnieżoną mapę stacjonarną

phm. Michał Janerka jsm.

Promykiem nadziei okazał się być dla mnie drużynowy 12. Gliwickiej Drużyny Wodnej, phm. Michał Janerka jsm., który organizował udział Gliwickiej ekipy, samemu biorąc udział w ZWW imponujący 9. raz. Tak więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Miałem okazję zintegrować się z fantastyczną ekipą, przeżywać wspólnie niesamowite chwile na górskich szlakach oraz zdobyłem srebrną odznakę za 3-krotne uczestnictwo w tej imprezie jako pierwsza osoba w całej, ponad 40-letniej historii drużyny. Za możliwość wspólnej wędrówki wszystkim członkom ekipy w tym miejscu serdecznie dziękuję 🙂

Początki górskiej wędrówki

Podróż koleją

Nasza górska przygoda zaczęła się wczesnym ranem w pociągu, którym jechaliśmy do stacji Wilkowice Bystra (kawałek za Bielskiem-Białą). Po drodze mieliśmy okazję udzielić wywiadu nt. naszej weekendowej wyprawy prowadzącemu audycję Mateuszowi Czajce, ze studenckiego radia Uniwersytetu Śląskiego „Egida” w Katowicach.

Wejście na szlak

Grupa turystów na początku górskiego szlaku zimą

Wchodzimy na szlak

Na miejsce dotarliśmy przed 10-tą rano. Rozdzieliliśmy między siebie do niesienia zespołowy sprzęt turystyczny, po czym skierowaliśmy się na pierwszy cel naszej wędrówki – szczyt Klimczok. Stopniowo miejskie widoki zaczęły przemieniać się w górski szlak otoczony bajkowo ośnieżonymi lasami. Wkraczaliśmy do pięknego, zupełnie innego świata.

O pogodzie słów kilka

Pogoda do wędrówki była nie najgorsza – termometr wskazywał raptem parę stopni na minusie, a wiatru praktycznie nie było. Niestety, utrzymujące się w górach od kilku dni gęste niczym mleko zamglenie bardzo ograniczało widoczność, nie pozwalając nam zobaczyć rozległych panoram.

Trudna droga w górę

Turyści pnący się w górę na zimowym, zaśnieżonym szlaku w górach

Pniemy się w górę

Z trudem pokonywaliśmy kolejne metry przewyższenia – startowaliśmy z poziomu 402 m n.p.m., a Klimczok wznosi się na wysokość 1117 metrów. Stroma droga w górę dłużyła się niemiłosiernie, więc umilaliśmy ją sobie postojami spędzonymi na stopniowym opróżnianiu plecaków z zabranego ze sobą jedzenia.

Schronisko górskie PTTK “Klimczok”

Na trasie naszej wędrówki spotykaliśmy inne grupy, które również wybierały się na Zimową Watrę. Widok bratnich ekip na szlaku sprawiał, że raźniej było przeć w kierunku naszego wspólnego celu. Jeszcze przed południem dotarliśmy do wyjątkowo zatłoczonego, jak na tę porę roku, schroniska pod szczytem Klimczoka.

Dalsza wędrówka

Szczyt Klimczok

Po wbiciu schroniskowej pieczątki do książeczki GOT i krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej. Po pokonaniu podejścia na szczyt Klimczoka znaleźliśmy się na najwyżej położonym punkcie naszej trasy. Nie mając technicznej możliwości podziwiania widoków kontynuowaliśmy naszą wędrówkę. Przy stosunkowo niewielkich różnicach wysokości i doskonałych nastrojach w zespole sprawnie pokonywaliśmy kolejne kilometry zanurzonych ze wszystkich stron w bieli górskich szlaków.

Schronisko PTTK na Błatniej

Grupa turystów na drewnianej, zaśnieżonej ławce przed schroniskiem

Przed schroniskiem na Błatniej

Schronisko na Błatniej zapowiedziały nam kłębiące się przed nim tłumy Watrowiczów. Nic dziwnego – był to punkt, którego podczas tegorocznej Zimowej Watry Wędrowniczej nie dało się pominąć. W jego środku nie było szans zrobić cokolwiek innego, niż wbić schroniskową pieczątkę i nabrać trochę wody do ugotowania. Na znajdującej się przed schroniskiem drewnianej ławie zabawiliśmy dłuższą chwilę, witając się ze znajomymi wędrowcami z całej Polski oraz przygotowując ciepły posiłek.

Ostatni odcinek

Po odpoczynku rozpoczęliśmy ostatni etap wędrówki, wiodący do znajdującego się w dolinie rzeki Jasionki ośrodka obozowego katowickiego Hufca. Długie zejście czerwonym szlakiem trochę nam zajęło, przez co na urokliwe miejsce pomiędzy rzeką a stokiem dotarliśmy tuż przed zmierzchem.

Na 15. Zimowej Watrze Wędrowniczej

Rozbicie obozowiska

Rozstawiliśmy namioty, przygotowaliśmy ciepłe posiłki, porozmawialiśmy ze spotkanymi znajomymi. Sporą uwagę przykuło klimatyczne wejście ekipy z Częstochowy, która nocne mroki rozświetliła niesionymi przez siebie pochodniami.

Główna część Zimowej Watry

Ogień dużego, zimowego ogniska

Zimowa Watra Wędrownicza

O 20-tej rozpoczęła się oficjalna część ZWW. Zapłonął ogień Watry, a górskie okolice wypełniły się echem śpiewanej przez kilkaset osób piosenki „Płonie ognisko i szumią knieje”. Tradycyjnie wysłuchaliśmy gawędy, poświęconej jednemu z zapomnianych bohaterów, walczących o wolność naszej Ojczyzny. Następnie przedstawiły się obecne na miejscu ekipy, po czym chętni śpiewali przez długie godziny harcerskie piosenki, przy blasku ognia Zimowej Watry. W tym miejscu gorąco dziękuję fotografowi, który przy Watrze pożyczył mi fenomenalny obiektyw 17-50 mm ze światłem f/2.8 – zrobione nim zdjęcia wyszły świetnie 🙂

Watrowa noc

Teren obozowiska stopniowo cichł, w miarę tego, jak kolejne osoby zaszywały się w ciepłych śpiworach. Nocą, gdy znajdując się głęboko w przytulnych zakamarkach swojego śpiwora próbowałem sprawdzić na zegarku godzinę mocno zdziwiło mnie to, że 3 razy pod rząd wyświetliła mi się dokładnie ta sama liczba, wskazująca… chyba na trochę po 3. w nocy. Coś mi się jednak w niej nie zgadzało, przecież godzina nie powinna być opisana tylko przez 3 cyfry, i to w dodatku z kropką pośrodku. Mojemu rozespanemu umysłowi rozeznanie się w sytuacji chwilę zajęło, po czym zdałem sobie sprawę, że zamiast przycisku wyświetlającego godzinę wciskałem pomiar temperatury. Czasem warto mieć zwykły zegarek, bo z nim takich problemów nie ma 😉

Niedzielny poranek

Kolejnego ranka miał miejsce apel, jak przystało na jubileuszową, 15. edycję. Po jego zakończeniu wszyscy uczestnicy tegorocznej Watry zebrali się na wspólnym zdjęciu. Następnie zaś zaczęli stopniowo rozchodzić się, rozpoczynając powrotną wędrówkę do domów.

Zakończenie

Powrót do domów

Turysta patrzący na znajdujące się w oddali, zaśnieżone góry

Widok gór w drodze powrotnej

Tegoroczna ZWW miała miejsce wyjątkowo nisko, dlatego też nie zdecydowaliśmy się na powrót górskimi szlakami. Chcąc dotrzeć nimi do linii kolejowej Katowice – Zwardoń lub Katowice – Wisła Głębce musielibyśmy pokonać prawie 1000 metrów przewyższeń. Wybraliśmy przejście szlakami i ścieżkami u podnóża gór, wiodących do dworca głównego w Bielsku-Białej. Dotarliśmy tam po kilkugodzinnej wędrówce, po czym wróciliśmy pociągiem do domów.

Wnioski

  • Sproszkowany imbir i cynamon to świetne dodatki do zimowej, rozgrzewajacej herbaty
  • Na wędrówkę warto wziąć ze sobą naturalny izotonik (woda, wyciśnięty sok z cytryny, miód, szczypta soli + ew. w/w dodatki)
  • Kisiel warto kupić w wariancie typu “gorący kubek”: bez potrzeby długiego gotowywania i dodawania cukru
  • Najlepiej ciepło trzymał termos marki “ESBIT”
  • Rozsądnie używana folia NRC może być przedmiotem wielokrotnego użytku