… Czyli nasza relacja z przypadkowego spotkania zimą w Beskidach 🙂

I. Czym jest Zimowa Watra Wędrownicza?

Lead relacji z Zimowej Watry Wędrowniczej 2016 (ZWW 2016)

Spis treści

  1. Czym jest Zimowa Watra Wędrownicza
  2. Organizacja dojazdu na imprezę oddaloną o 200km dzień przed jako sposób na poznanie fantastycznych ludzi 😉
  3. Dojazd i Wejście
  4. Na Zimowej Watrze Wędrowniczej 2016
  5. Zejście i Powrót
  6. Podsumowanie i Wnioski
  7. Warto Odwiedzić

Zimowa Watra Wędrownicza (w skrócie ZWW) to „przypadkowe spotkanie zimą w Beskidach„. Impreza ta nie ma organizatora, bo każda ekipa musi w całości sama przygotować swój udział, a jej inicjatorem jest uznany w środowisku śląskich wodniaków dh Leon Suski z Katowickiej 10HDŻ nowo założonej przez niego, 11. Harcerskiej Drużyny Wodnej Próbnej z Jastrzębia. Jej celem jest upamiętnienie środowisk partyzanckich z czasów II wojny światowej, które niejednokrotnie w górach musiały spędzać całą zimę, a nie tylko jedną noc. W tym roku odbywała się po raz 13.

Ze względu na swój charakter i duże wymagania sprzętowe, ZWW przyciąga ludzi o bardziej dojrzałej średniej wieku z całej polski, niż inne typowe wydarzenia harcerskie. Dzięki temu, jest to wspaniała okazja do nawiązania znajomości z osobami, które raczej nie pojawiają się na innych wydarzeniach roku harcerskiego.

Wraz z druhem Arturem (załogowym załogi Sztormanów naszej drużyny) o uczestniczeniu w Zimowej Watrze myśleliśmy już od poprzedniej edycji. Od udziału w niej zatrzymał nas jednak o wiele szerszy, niż w wariancie letnim, wymagany zimowy sprzęt turystyczny. Zdecydowana większość wydarzeń harcerskich za cel stawia sobie możliwie dużą dostępność i atrakcyjność dla młodych – z kolei w przypadku ZWW właśnie jej trudność stanowi czynnik przyciągający najstarszych wyjadaczy innych, harcerskich imprez 🙂

Za punkt główny naszych przygotowań wzięliśmy więc gromadzenie sprzętu potrzebnego do uprawiania górskiej turystyki zimowej, jak bardzo ciepłe śpiwory, stuptuty, folie NRC, żywność liofilizowana (w ujemnych temperaturach przygotowanie czegokolwiek innego lub wzięcie gotowych słoików/konserw odpada), bielizna termiczna itd.

II. Organizacja dojazdu na imprezę oddaloną o 200km dzień przed jako sposób na poznanie fantastycznych ludzi 😉

W wirze przygotowań, chyba odrobinę zbyt słabo skupiłem się na dojeździe na miejsce. Plan A zakładał wybranie się ze znajomą przewodniczką górską z SKPG Harnasie, jednak pokrzyżowały go jej obowiązki zawodowe. Plan B polegał na dojeździe samochodem i wyjściu na szlak razem z większą, otwartą grupą, prowadzoną przez innego przewodnika, która jednak ruszała wyjątkowo wcześnie rano (a nigdy nie wiadomo, jakie warunki będą zimą na trasie i ile dokładnie zajmie dojazd).

Rozwiązaniem okazał się być plan C, czyli przejrzenie wpisów gościnnych na fanpage’u ZWW i wyłowieniu z nich wpisu o ekipie jadącej z Jaworzna i posiadającej 3 wolne miejsca. Nie trzeba było nam dwa razy powtarzać, i w ten sposób poznaliśmy wspaniałą Krakowsko-Jaworzniańsko-Mysłowicką ekipę, związaną z Fundacją Horyzont Zdarzeń – Akademia Aktywności i Rozwoju oraz z Mysłowicką Komendą Hufca ZHP, która dysponowała wyjątkowo użytecznym we wszelkiego rodzaju imprezach 9-osobowym Vanem ze sporym bagażnikiem i hakiem 🙂

III. Dojazd i Wejście

ZWW-2016-1HDW-Dojście-mapa

Trasa dojścia na Watrę – Czarny Szlak – Źródło

W celu optymalizacji trasy, umówiliśmy się na 1400 w Mysłowicach. Po troszkę dłużącym się żądzą przygód okresie oczekiwania, zobaczyliśmy po raz pierwszy na własne oczy wspaniały, biały Van i poznaliśmy część ekipy z Krakowa oraz Jaworzna. Ekipa z Mysłowic, a dokładniej jej część, w postaci Komendanta Mysłowickiego Hufca wraz z drugą połówką, musiała poświęcić jeszcze trochę czasu na poszukiwanie strategicznego zasobu, jakim był namiot, choć z opowiadań Tytusa wynikało, że nie bez takich rzeczy na ZWW już sobie radę dawał 😉

Dzięki takiemu wariantowi trasy, nie musieliśmy się, turystycznym zwyczajem, zrywać z samego rana z łóżka i mogliśmy po raz pierwszy w naszym życiu zakosztować specyficznych widoków dzięki nocnej, zimowej turystyce górskiej. Na czarnym szlaku mierzyliśmy się ze stromymi, ośnieżonymi i oblodzonymi podejściami, przejściami rwących górskich potoków niezamarzniętych, małych górskich strumyczków (test poprawności impregnacji obuwia 😉 ) i słabą widocznością. Wszystko to jednak rekompensowały chwile postoju, w trakcie których można było spojrzeć na rozgwieżdżone, górskie niebo oraz na wspaniałe widoki rozświetlonych miast, migoczących w oddali.

Charakterystyka naszego szlaku wiązała się ze zdobyciem pierwszego szczytu (Praszywki Wielkiej), zejściem kilkaset metrów w dół, a następnie zdobyciem szczytu właściwego (Będoszka Wielka), na którym o godzinie 2000 została rozpalona tegoroczna Zimowa Watra Wędrownicza. Dało to w sumie prawie 800 metrów przewyższeń, rozłożonych na ponad 7 km szlaku. W warunkach letnich trasa ta bez problemu zajęłaby nie więcej, niż 2-3 godziny, jednak zimowe warunki, słaba widoczność i zdecydowanie cięższy zimowy ekwipunek uniemożliwiły nam terminowe dotarcie na uroczyste rozpalenie Watry.

Najbardziej męczący okazał się ostatni kilometr wędrówki, z morderczym w warunkach zimowych podejściem czarnym szlakiem na szczyt Będoszki Wielkiej. Watra płonęła już od jakiegoś czasu, a nasza pozycja na mapie wyjątkowo ciężko nie chciała się przesuwać do przodu. Ciężkie czasy wymagają trudnych decyzji, dlatego wraz z Arturem zdecydowaliśmy odmówić sobie przyjemności częstych postojów i powolnym, lecz stałym tempem, nucąc dodające otuchy, doskonale nam znane szanty na wolne pociągnięcia, osiągaliśmy cel naszej wspólnej wędrówki 🙂

IV. Na Zimowej Watrze Wędrowniczej 2016

W tym momencie, nasza rozbudowana lista celów i rzeczy, które chcielibyśmy tam zrobić, została zdecydowanie zredukowana 😉 Nie nastawiliśmy budzika na zrobienie zdjęcia wschodu słońca, nie zrobiliśmy sesji zdjęciowych pięknych widoków oddalonych, rozświetlonych miast – pod tym względem przewagę mieli jednak Ci, którzy tradycyjnie posłuchali turystycznego zwyczaju, nakazującego wychodzić na szlak możliwie wcześnie 😉

My zaś rozbiliśmy pospiesznie namiot (na szczęście pogoda była stosunkowo sprzyjająca, więc nie było bezwzględnej potrzeby wykopania całego śniegu spod namiotu i okopania go, tworząc ochronną ścianę śniegu przed wiatrem), przebraliśmy się w suche ciuchy, przelaliśmy resztkę wody, którą wzięliśmy (topienie śniegu dłużej by zajęło, a nam, a przynajmniej na pewno mi, zależało wtedy już tylko na tym, aby pójść możliwie wcześnie spać), do hiper-super-mega nowoczesnego pojemnika do gotowania nad kuchenką gazową w warunkach turystycznych, który Artur specjalnie pożyczył na tą wyprawę od swojego Taty 😉

Sami zaś udaliśmy się do płonącej Watry, przy której pozostało już wyjątkowo mało osób (a pora nie była jakoś specjalnie późna – około 2200). Jej ogień dawał wyjątkowo dużo ciepła, a wokół niej toczył się właśnie 3079 odcinek niekończącej się dyskusji pt. ZHP vs ZHR. Po spędzonej przy niej dłuższej chwili, zmęczony pokonaną trasą i znużony późną porą opuściłem dyskutującą ekipę „niepokornego harcerstwa z ZHR” (która notabene weszła na szczyt najlżejszym, zielonym szlakiem 😉 ) i udałem się na zasłużony sen w ciepłym śpiworze, licząc na bycie obudzonym przez Artura, przynoszącego dobrą nowinę o zagotowaniu się wody i możliwości zjedzenia ciepłego posiłku.

Rano (ok. 0600) obudził mnie najpierw bardzo mocno wiejący wiatr, a następnie nastawiony przezornie na 0700 budzik. Trochę głodny, wyszedłem na zewnątrz namiotu. Tę chwile najlepiej odda te kilka zdjęć poniżej:

Fizyki się jednak oszukać nie da (zyski energetyczne muszą przewyższać straty) i nie nadrobi tego nawet najnowocześniejszy sprzęt turystyczny – następnym razem do gotowania weźmiemy tradycyjną, szeroką i niską menażkę 😉

V. Zejście i Powrót

Trasa powrotu - Źródło: http://mapa-turystyczna.pl/route?q=3886n,660n,578n,3888n,3864n

Trasa powrotu – Źródło

Zdecydowanie nie narzekając na zbyt małą ilość wrażeń, widoków i pokonywanych zespołowo wyzwań, zdecydowaliśmy się wracać wyjątkowo łagodnym i przyjemnym, zielonym szlakiem, na którym prawie że w ogóle nie występowały podejścia.

Również tego dnia zdecydowana większość ekip zdecydowała się wyruszyć możliwie wcześnie, czyli praktycznie tuż po zrobieniu wspólnego zdjęcia wszystkich uczestników tegorocznej Zimowej Watry Wędrowniczej.

Nasza ekipa znalazła jeszcze czas na wykonanie panoramy roztaczającego się, pięknego widoku (po kliknięciu w miniaturkę powyżej zostanie otworzona w większej wersji), pierwsze udane zagotowanie wrzątku i zjedzenie w końcu ciepłego posiłku, a nawet na dłuższą chwilę treningu szlachetnych sztuk posługiwania się bronią białą, wtarganą z wielkim poświęceniem przez Franka i Terrora 🙂

Nasza ekipa. Górny rząd: Marzena, Tytus, Franek, Matylda Dolny rząd: Kamil, my(Piotrek i Artur), Terror

Nasza ekipa | Górny rząd: Patrycja, Tytus, Franek, Matylda | Dolny rząd: Kamil, my (Piotrek i Artur), Terror

Poprosiliśmy także jedną z ostatnich wyruszających w drogę powrotną ekip (pozdrawiamy ekipę z Gliwic 🙂 ) o zrobienie nam wspólnego zdjęcia na malowniczym tle, widocznym ze szczytu.

VI. Podsumowanie i Wnioski

  • Zimowa Watra Wędrownicza łączy ludzi z pasją – i to niejedną
  • Spontaniczne planowanie dojazdu jest wspaniałą okazją do poznania ciekawych ludzi 🙂
  • Chodzenie nocą po górach jest nieco cięższe, za to dostarcza wspaniałych widoków na oświetlone siedliska ludzi 😉
  • Jednak późne pojawienie się na Warcie zdecydowanie wycina aspekt socjalny i ambitniejsze plany fotograficzne
  • Ludzie na ZWW chodzą spać i wstają w standardach turystycznych, a nie studenckich (w środku sesji jest jeszcze trudniej się przestawić 🙁 )
  • Wodę gotujemy na sprawdzonej kuchence, w szerokim i niskim naczyniu. Nie wąskim i wysokim 😀
  • Fotografie w kiepskich warunkach oświetleniowych, przy dużej ilości śniegu lepiej zapisywać w RAW-ach – unikniecie wielu godzin spędzonych przy Photoshopie 😀
  • Czy te kolory na pewno nie mają nic wspólnego z trudnością szlaku? 😉

VII. Warto Odwiedzić (i polubić 😉 )

Autor:

Piotr Ścigała – przyboczny HSI, prowadzący zespół promocji 1HDW, webmaster 1hdw.zhp.net.pl. Poza harcerstwem – webdesigner i student 1. roku na Wydziale Mechanicznym-Technologicznym Politechniki Śląskiej.