Statystyki naszej przygody:

2 dni
Górskich wędrówek
1 noc
Spędzona na beskidzkim szczycie
3
Poznane ekipy z innych środowisk harcerskich
6
Etapów trasy
35 km
Pokonanych na górskich szlakach
1366 m n.p.m.
Wysokość, na której spędziliśmy noc
35
Zdobytych punktów na GOT
953 m
Różnicy wysokości między Węgierską Górką a Romanką
1287 m
Suma przewyższeń na trasach

Statystyki Zimowej Watry Wędrowniczej 2017:

327
Uczestników 14. ZWW
155
Rozstawionych namiotów
-9°C
Temperatury w nocy
Kontur góry Romanki

W telegraficznym skrócie - podsumowanie:

Nowe znajomości

Podczas wspólnej wędrówki poznaliśmy wspaniałe ekipy z 11. Tomaszowskiej Drużyny Wędrowniczej, Śląskiego Kręgu Akademickiego, Gliwickich Wodniaków i tamtejszej Komendy Hufca

Podróżowaliśmy pociągiem

Odkryliśmy nowe możliwości planowania trasy dzięki wybraniu Kolei Śląskich jako środek transportu - zupełnie inne miejsca startu i końca wędrówki

Poznaliśmy nowe miejsca

Przeszliśmy wiele, nieznanych nam wcześniej, górskich szlaków, hal i szczytów - w pięknej, zimowej odsłonie Beskidu Żywieckiego

Doświadczyliśmy piękna przyrody i wspaniałej przygody

Oglądaliśmy przepiękne widoki malowniczych, górskich pejzaży oraz przeżyliśmy mnóstwo niezapomnianych chwil

Zachaczyliśmy o górskie schroniska

Spędziliśmy parę miłych chwil w górskich schroniskach, nabierając sił pomiędzy etapami naszej przygody

Doceniliśmy moc siły ducha

Dowiedzieliśmy się, że rola hartu ducha jest ważniejsza od posiadanego ekwipunku i zdobyliśmy cenne doświadczenia zimowej turystyki górskiej

Kultywujemy pamięć o harcerskich bohaterach

Poznaliśmy trudne losy gotowych na wielkie poświęcenia i ciężkie wybory w imię wyznawanych ideałów bohaterów, których historie są obecnie zagarniane na rzecz politycznych rozgrywek i podziałów
Kontur góry Romanki

O Zimowej Watrze Wędrowniczej

Zdjęcie zbiorowe uczestników ZWW 2017

Grupowe zdjęcie uczestników 14. Zimowej Watry Wędrowniczej

Idea i charakterystyka imprezy

Zimowa Watra Wędrownicza to największa zimowa impreza wodniacka i wędrownicza w Polsce. Impreza odbywa się w lutym – czyli statystycznie najzimniejszym miesiącu roku. Inicjatorem ZWW jest ważna postać środowiska śląskich wodniaków – Leon Suski, obecny drużynowy i założyciel 11. Harcerskiej Drużyny Wodnej Próbnej z Jastrzębia.

Odznaka Zimowej Watry Wędrowniczej

Odznaka za 3-krotny udział w Zimowej Watrze Wędrowniczej

Ważnym elementem Zimowej Watry Wędrowniczej jest całkowita niezależność organizacyjna poszczególnych ekip spotykających się przy jej ogniu. Jedynymi wspólnymi ustaleniami są współrzędne szczytu oraz dzień, w którym zapłonie na nim Zimowa Watra. To ważne dla wędrowników, duże ognisko rozpalane jest co roku o 20:00. ZWW zbliżona jest więc do zlotu gwiaździstego (jak np. śląskie OSW) – ekipy docierają na ustalone miejsce różnymi szlakami, rozbijają tam obóz, w którym spędzają wspólnie wieczór i noc, a następnie rozchodzą się w swoje strony.

Cała impreza przybiera formę przypadkowego spotkania w górach, bo przez zimowe warunki czasem nie wszystkim udaje się do niej dotrzeć. Konieczne jest wtedy rozłożenie własnego obozowiska, w miejscu, które dla danej ekipy okazało się być nie do pokonania. Blask ognia Watry widoczny jest zazwyczaj w promieniu wielu kilometrów, symbolicznie jednocząc wszystkich zmierzających w jej kierunku.

Ogień Watry płonie na tych beskidzkich szczytach, których historia związana jest z losami środowisk partyzanckich z okresu II wojny światowej oraz bezpośredni po niej. Partyzanci nierzadko zmuszeni byli spędzić w górach całą zimę, a nie tylko jedną noc. Przeżycie pojedynczego noclegu w zimowych warunkach umożliwia nam lepiej poznać i głębiej zrozumieć ich historie. Ci, którym niełatwa sztuka dotarcia na czas się udała, wysłuchają przygotowaną przez Leona gawędę. Przybliży w niej wybraną postać, opisując jej bohaterskie (i zazwyczaj tragiczne) losy.

Jest to wydarzenie, w którym bierzemy udział przede wszystkim dlatego, bo JEST TRUDNE. Stanowi okazję do dokonania fizycznego wyczynu. Wymaga hartu ducha, dobrej organizacji, przygotowań i współpracy. Dzięki temu daje satysfakcję. Pozwala przesunąć granice horyzontu możliwości naszego świata. Jest okazją do nawiązania głębokich relacji z towarzyszami naszej wędrówki. Konieczność zmierzenia się z licznymi trudnościami, w bardzo wymagającym środowisku, uczy kontrolować swoje emocje. Dlatego też udział w niej pozwala poznać wspaniałych ludzi z różnych środowisk, pochodzących z obszaru praktycznie całego kraju.

Udział 1HDW w tegorocznej, 14. edycji

Jako jedynkowa ekipa jechaliśmy po raz drugi – dla odmiany byliśmy jednak przygotowani o niebo lepiej od poprzedniej edycji. Doświadczenie daje naprawdę sporo i dzięki temu nasz całościowy odbiór tej imprezy był w tym roku zdecydowanie bardziej przyjazny 🙂 Jako dojazd zdecydowaliśmy się skorzystać z oferty Kolei Śląskich. To rozwiązanie znacznie ułatwia organizację i daje nowe możliwości w planowaniu trasy, jednak wymaga również pokonania trochę nieprzyjemnych kilometrów po asfaltowych drogach.

Pełna fotorelacja

(więcej zdjęć w większej rozdzielczości i w lepszej jakości)

Relacja

Przygotowania – kondycyjne i sprzętowe

Do tej imprezy nie da się podejść „z biegu” codzienności, bez poświęcenia jej należnej uwagi. Trzeba przygotować się kondycyjnie – zimowymi spacerami lub biegami. Zorganizować swoją ekipę – udział samemu to brawura i głupota, a nie odwaga. Wreszcie – zebrać potrzebny sprzęt indywidualny i zespołowy. Zimowa turystyka górska wymaga sporo ekwipunku, jednak przydaje się on przy wielu innych wypadach, a jego posiadanie otwiera nowe możliwości. Dla zobrazowania – przykładowa lista, z której korzystaliśmy (choć po cennych, tegorocznych doświadczeniach pewnie zrobimy w niej sporo zmian 😉 ).

Przejazd do Węgierskiej Górki i wyjście z głównym szlakiem

Pociąg relacji Zawiercie – Zwardoń okazał się być punktem spotkań dla wielu Watrowiczów. Sprawnie dojechaliśmy nim do stacji kolejowej w Węgierskiej Górce, gdzie gromadzili się wszyscy ci, którzy zdecydowali się wybrać na szczyt Romanki przejściem głównej grupy. O 0900 z minutami wyruszyliśmy, prowadzeni przez weterana wszystkich poprzednich edycji ZWW – Gruszkina. Wynikająca z tego możliwość poznania ciekawostek z już kilkunastoletniej historii imprezy była zdecydowanie sporym atutem tej trasy 🙂

Trasa naszej wędrówki

Trasa całej naszej przygody wyglądała następująco:

Fragment mapy szlaków turystycznych z zaznaczoną trasą wędrówki 1HDW na ZWW 2017

Mapa z trasą naszej całej wędrówki. Źródło map, przekrojów i rozpisek szlaków – serwis mapa-turystyczna.pl

Podczas jej pokonywania pokonaliśmy znaczną odległość w poziomie (ponad 35 km) oraz ponad 1280 metrów przewyższeń w pionie! Przekrój wysokości wyglądał następująco:

Przekrój przewyższeń (wysokości) na trasie wędrówki 1HDW Bytom podczas Zimowej Watry Wędrowniczej 2017

Przekrój wysokości na naszej trasie (od początku szlaku zielonego w Żabnicy Skałce)

Dzień 1. – Etap I: Węgierska Górka (413 m n.p.m.) -> Żabnica Skałka (599 m n.p.m.)

8.6
Pokonanych km
186
metrów przewyższeń
0
metrów obniżeń
3
punkty na GOT
Mapa przedstawiająca 1. etap wejście: Węgierska Górka do Żabnica Skałka

Mapa 1. etapu wejścia

 

Na początku naszej wędrówki krajobrazy bardzo szybko zmieniały się po drodze na lepsze. Z miasta i czarnego asfaltu wyszliśmy do malowniczej, górskiej wsi. Z każdym krokiem widoki stawały się coraz ładniejsze. Pogoda była nie najgorsza, choć słońce nie wystawiało się zza warstwy zbitych chmur. Przy takiej pogodzie brak możliwości zapisu fotografii w formacie RAW jest szczególnie uciążliwy, co widać zresztą na zdjęciach 😉

Dzień 1. – Etap II: Żabnica Skałka (599 m n.p.m) -> Hala Pawlusia (1184 m n.p.m.) -> Schronisko PTTK na Rysiance (1254 m n.p.m.)

6.4
Pokonanych km
707
metrów przewyższeń
55
metrów obniżeń
11
punktów na GOT

Gdy dotarliśmy do początku szlaku, jednoznacznie opuściliśmy dalekie granice cywilizacji. Rozpoczęła się nasza przygoda i zmagania z piękną, dziką naturą. Pogoda zaczęła nam sprzyjać – słońce raz po raz wychylało się zza chmur, między którymi zaczął pojawiać się piękny błękit.

Po wzniesieniu się na większą wysokość, naszym oczom zaczęły pokazywać się majestatyczne, górskie widoki. W dolinach spoczywały warstwy chmur, mgły i smogu – lecz my byliśmy już w obszarze krystalicznie czystego powietrza, doświadczając piękna zimowej turystyki.

Zimowy widok na Żabnicę, nad którą unosi się mgła, w tle widać góry

Malownicze, górskie pejzaże

 

Dotarliśmy do Hali Pawlusia, z której doskonale widzieliśmy miejsce naszego nocnego biwaku – Romankę. Zdecydowaliśmy się jednak podejść jeszcze na Rysiankę, żeby zebrać siły w mieszczącym się przy jej szczycie schronisku. Na miejscu okazało się, że nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł. Dzięki temu mieliśmy okazję poznać ekipę z nowego Kręgu Akademickiego „Śląsk”.

Dzień 1. – Etap III: Schronisko PTTK na Rysiance (1254 m n.p.m.) -> Hala Pawlusia (1184 m n.p.m.) -> Przełęcz Pawlusia (1188 m n.p.m) -> Romanka (1366 m n.p.m.)

3
Pokonanych km
207
metrów przewyższeń
95
metrów obniżeń
5
punktów na GOT

Po wysuszeniu się i spędzeniu miłych chwil w ciepłym miejscu, zeszliśmy z Rysianki, przeszliśmy przez Przełęcz Pawlusia i rozpoczęliśmy podejście na Romankę – najwyższy szczyt w okolicy. Słońce zaczęło majestatycznie chylić się ku zachodowi, rysując piękne cienie w mijanym przez nas rezerwacie.

Biwak na szczycie Romanki

O 16:40 dotarliśmy na szczyt Romanki – miejsce 14. Zimowej Watry Wędrowniczej. Rozpoczęliśmy intensywne przygotowania do spędzenia tam nocy. Baardzo solidnie okopaliśmy nasz namiot – w takim śniegowym dołku żadne nocne wiatry nie były nam straszne 😀 Przygotowaliśmy ciepły posiłek z wtarganego tu liofilizatu, a następnie poznawaliśmy teren Watrowego obozowiska i sąsiadujące z nami ekipy. Na pół godziny przed uroczystym rozpaleniem zaczęliśmy zbierać drewno na tytułową Watrę, wykonując kilkanaście kursów po okolicy. Umiejętność rozpalenia ogniska przy każdej pogodzie, przez cały rok bez wątpienia jest bardzo ważnym elementem harcerstwa.

Po rozpaleniu Watry nastąpiła obrzędowa część, w czasie której Leon opowiedział gawędę. Dotyczyła ona podkomendnego „Bartka” (zwanego „Królem Podbeskidzia”) – „Szarego”. Następnie, rozdane zostały srebrne odznaki za 3-krotne uczestniczenie w Watrze i złote za pojawienie się na niej po raz 9.

Biorąc pod uwagę zimowe warunki, po zakończeniu tej ceremonii ważniejszy stał się praktyczny aspekt ognia Zimowej Watry – dostarczane ciepło. Tym sposobem, z uosobienia sfery harcerskiego sacrum przeszła do sfery profanum, zaspokajając potrzeby najniższego rzędu – przetrwania 😉 Z tej racji śmiało można było wykorzystać ją do celów kulinarnych, grzewczych czy też do wysuszenia części ekwipunku.

Jest to Watra, która daje nam przetrwanie

phm. Leon Suski k.j.

Po przetrwaniu nocy wstaliśmy i zaczęliśmy składać oraz porządkować nasze obozowisko. O 0800 na szczycie góry stawiliśmy się na grupowym zdjęciu wszystkich uczestników – ostatnim punkcie wspólnego dla wszystkich ekip programu. Po zasięgnięciu języka i przeanalizowaniu mapy zdecydowaliśmy się wracać razem z ekipą Gliwickich wodniaków i komendy tamtejszego hufca, zmierzając żółtym i zielonym szlakiem do Milówki.

Dzień 2. – Etap I: Romanka (1366 m n.p.m.) -> Przełęcz Pawlusia (1188 m n.p.m) -> Hala Pawlusia (1184 m n.p.m.) -> Schronisko PTTK na Rysiance (1254 m n.p.m.)

3
Pokonanych km
95
metrów przewyższeń
207
metrów obniżeń
3
punktów na GOT
Turyści gotujący posiłek zimą na Rysiance

Zbierając siły na Rysiance

Pogoda zdecydowała się wynagrodzić nam wszystkie przeżyte trudy, rozgrzewając nas pięknym słońcem i pokazując piękno górskiej przyrody przy niemal bezchmurnym niebie. Rozkoszując się chwilą, nieśpiesznie zeszliśmy do Hali Pawlusia, pojawiając się w tym miejscu po raz 3. Po krótkim podejściu na Rysiankę ponownie zatrzymaliśmy się w tamtejszym schronisku, tym razem korzystając z przestrzeni poza jego budynkiem. Na niemal całkowicie zasypanej śniegiem ławie skorzystaliśmy z gościnności Gliwickiej ekipy i zjedliśmy wspólnie ciepłą, regeneracyjną przekąskę.

Dzień 2. – Etap II: Schronisko PTTK na Rysiance (1254 m n.p.m.) -> Schronisko PTTK Hala Lipowska (1269 m n.p.m.) -> Hala Redykalna (1092 m n.p.m.) -> Hala Boracza (864 m n.p.m.) -> Schronisko PTTK Na Hali Boraczej (849 m n.p.m.)

6.8
Pokonanych km
74
metrów przewyższeń
479
metrów obniżeń
6
punktów na GOT

Po błogim czasie spędzonym wysoko w górach na rozgrzewającym słońcu, wyruszyliśmy dalej, w stronę Milówki. Malowniczym lasem przeszliśmy okolice schroniska na Hali Lipowskiej, a następnie skierowaliśmy się w stronę Hali Redykalnej. W drodze z niej trafiliśmy do kolejnego schroniska na naszej trasie – tym razem znajdującego się na Hali Boraczej. Tam wbiliśmy pieczątkę schroniska do książeczek Górskiej Odznaki Turystycznej i po krótkim postoju wyruszyliśmy w ostatni etap naszej górskiej przygody.

Dzień 2. – Etap III: Schronisko PTTK Na Hali Boraczej (849 m n.p.m.) -> Milówka (449 m n.p.m.)

7.2
Pokonanych km
18
metrów przewyższeń
419
metrów obniżeń
7
punktów na GOT

Łagodnie opadającym, zielonym szlakiem dotarliśmy o 14:50 na dworzec w Milówce. Po krótkim oczekiwaniu spędzonym na konsumowaniu resztek zapasów, wspólnej rozmowie i wymianie doświadczeń z ekipą Chorzowskiej 50HDW, o 15:24 odjechaliśmy pociągiem do Katowic. Zabieraliśmy ze sobą cały ogrom pięknych wspomnień i doświadczeń.

Wnioski i porady na przyszłe edycje

  • Zamiast samych pustych kalorii (batoników i innych słodyczy) warto wziąć także daktyle, bakalie i suszone owoce
  • Wody (w postaci śniegu do roztopienia) zimą w górach nie brakuje – warto wziąć herbatę i kisiele dla nadania jej lepszego smaku
  • Docierając na początek szlaku pociągiem możemy wrócić w zupełnie inne miejsce, podróżując po innych szlakach
  • W nocy ze śpiwora należy wyjść wyłącznie w ostateczności – odzyskanie komfortu cieplnego po nocnym spacerze jest prawie że niemożliwe
  • Dupolot przyśpiesza powrót i ułatwia okopanie namiotów, a waży stosunkowo niewiele
  • Wzięcie stalowych szpilek do namiotu było błędem – nie dało się ich użyć i wiele ważyły, o wiele lepiej sprawdziłyby się lekkie śledzie
  • Ciekawą alternatywą dla zamocowania odciągów namiotu są kawałki gałęzi i kijki trekkingowe
  • Wady obuwia można całkiem skutecznie zniwelować ubierając skarpetki podwójnie i biorąc komplet kilku par na zmianę
  • Zahaczenie po drodze o schronisko bardzo ułatwia zimową przygodę
  • Najwięcej „lajków” na Facebooku zebrały zdjęcia z rześkiego poranka na Watrowym obozowisku – to udostępniajcie 😉